Piotr Surowiecki

główna :: moje strony :: blog :: szukaj :: kontakt

Blog subiektywny:
Aborcja a wolność
Prawidłowy podział obowiązków w domu (na 8 marca)
Zmartwychwstanie w praktyce
Wielki Post - ciekawostki i wspomnienia
Katolik lekkoduchem
Czy piekło jest ciekawsze niż niebo?
zobacz wszystkie

Dopłaty do nowych samochodów - czy warto?

Wśród polskich kierowców liczne są głosy, aby - wzorem naszych zachodnich sąsiadów - wprowadzić dopłaty do zakupu nowych aut. Miałoby to pobudzić branżę motoryzacyjną w Polsce, a także pozwolić nam na zakup nowszych samochodów. Czy to dobre rozwiązanie?

Zabrać i dać

Rząd nie ma swoich pieniędzy. Ma tylko te, które zabierze obywatelom w podatkach, a ściąganie podatków kosztuje. Na każde 2 zł zysku z podatku VAT trzeba wydać 1 zł, aby go zebrać. W przypadku mechanizmu dopłat dochodzą dodatkowe koszty biurokracji związane z weryfikowaniem zgłoszeń i odsyłaniem pieniędzy z powrotem do obywateli. Wychodzi więc na to, że duża część pieniędzy zamiast pobudzać wolny rynek i trafić do przedsiębiorstw, ugrzęźnie i zostanie wydana na biurokratyczne mechanizmy.

Tymczasem Kowalski płacąc w salonie 30 tys. zł za nowe auto, płaci w tej cenie niemal 6 tys. zł samego podatku VAT i akcyzy! Wydaje się więc oczywiste, że dużo taniej i prościej byłoby po prostu obniżyć te podatki. Dlaczego taka propozycja nie pojawia się w publicznych dyskusjach? Częściowo na pewno z powodów politycznych. W świetle sondażowych słupków korzystniej jest rządzącym w blasku fleszy rozdawać pieniądze, niż tłumaczyć, że tańsze auta w salonach to ich zasługa. Inny powód to częściowy brak suwerenności naszego kraju - nie możemy obniżyć podatku VAT tylko dla samochodów, bo zabrania nam tego Unia Europejska. Bruksela pozwala na obniżenie VAT-u tylko do 15% i to musielibyśmy obniżyć go na wszystkie produkty i usługi, które podlegają stawce 22%. I w tym momencie pojawia się pytanie: dlaczego właściwie rozważamy dopłaty i obniżanie podatków tylko dla samochodów?

Chleba i samochodów

Branża motoryzacyjna znajduje się obecnie w kryzysie. Należy sobie jednak postawić pytanie: jaki jest cel istnienia przemysłu motoryzacyjnego? Czy istnieje on sam dla siebie i powinien być dotowany przez podatników w celu utrzymania miejsc pracy? Nie, fabryki są po to, by ludzie mogli jeździć samochodami. Skoro więc ludzie nie kupują nowych samochodów, to znaczy, że albo nie mają takich potrzeb (w Polsce to raczej wątpliwe) albo oferowany produkt jest dla klientów z jakiegoś powodu nie do przyjęcia, np. jest za drogi. Czy zatem ma sens sztuczne podtrzymywanie przedsiębiorstw, które nie do końca potrafią zaspokajać potrzeby konsumentów?

Bankructwo jest w gospodarce rynkowej normalnym zjawiskiem. Dzięki zdrowej konkurencji na rynku pozostają firmy, które oferują produkty i usługi najlepiej dopasowane do potrzeb klientów. Nie wydaje się rozsądnym blokowanie tych naturalnych procesów i sztuczne podtrzymywanie upadających firm. Może czas na nowych ludzi, na nowe firmy, które mogą przecież przejąć stare marki, a jednocześnie tchnąć w branżę nowe pomysły i dostosować produkcję do współczesnych realiów ekonomicznych?

Najrozsądniejsze wydaje się zatem np. obniżenie najwyższej stawki VAT, a ludzie mając tańsze produkty i usługi sami zadecydują czego najbardziej potrzebują i na to wydadzą swoje pieniądze. W ten sposób będą rozwijały się rzeczywiście najlepsze gałęzie przemysłu, a nie te, które mają głośne związki zawodowe i poparcie polityków. A małe trzęsienie ziemi pewnie wyjdzie na korzyść branży motoryzacyjnej, w której tak rzadko pojawiają się nowi gracze.

Piotr Surowiecki
dodano: 19-08-2009, 22:55
aktualizowano: 19-08-2009, 22:55







Polecam serwis turystyczny www.psur.pl - Wycieczki po Polsce: propozycje wycieczek (również z małymi dziećmi), porady dla podróżujących przez Polskę, humor, tapety, stawki opłaty klimatycznej.

Wszelkie prawa zastrzeżone, (c) Copyright by Piotr Surowiecki