Piotr Surowiecki

główna :: moje strony :: blog :: szukaj :: kontakt

Blog subiektywny:
Aborcja a wolność
Prawidłowy podział obowiązków w domu (na 8 marca)
Zmartwychwstanie w praktyce
Wielki Post - ciekawostki i wspomnienia
Katolik lekkoduchem
Czy piekło jest ciekawsze niż niebo?
zobacz wszystkie

Czy dawać pieniądze żebrakom na ulicy?

(tekst pierwotnie ukazał się w gazetce parafialnej)

Przy naszym kościele od czasu do czasu pojawiają się żebracy, a według Ewangelii Jezus na Sądzie Ostatecznym zapyta nas właśnie o to czy nakarmiliśmy głodnych.

Od wielu już lat we Wrocławiu prowadzi się kampanie, które uświadamiają, że dawanie pieniędzy na ulicy nie jest żadnym rozwiązaniem. Co więcej, może nawet pogłębić problem.

Możemy zaryzykować stwierdzenie, że jeśli ktoś żebra na ulicy, to jego problemem są nie tylko finanse, lecz prawdopodobnie niezbyt sobie radzi w życiu mając np. problemy rodzinne, alkoholowe czy zwykłe trudności z podjęciem pracy, ze staniem się dojrzałym i odpowiedzialnym. W takiej sytuacji dając pieniądze do ręki utwierdzamy go tylko w tym żebractwie, pokazujemy, że to jest miejsce, w którym otrzyma pomoc, że można dalej prowadzić takie życie.

Dodatkowo czasem mamy do czynienia z oszustami, układami półmafijnymi czy sytuacjami, gdy niektóre grupy społeczne niejako zawodowo umieją wzbudzać litość by otrzymać pieniądze (np. wykorzystując do tego dzieci).

Jak pomagać?
Czy zatem powinniśmy obok żebraka przejść obojętnie? Ideałem byłoby oczywiście zajęcie się nim, rozmowa, rozpoznanie przyczyn nędzy, a w końcu pomoc w osiągnięciu samodzielności. Dla większości z nas wyświadczenie takiej pomocy jest oczywiście niemożliwe, ale - jak to w dzisiejszych czasach - możemy ją przecież delegować. Są ludzie, którzy w takiej pomocy rozpoznają swoje powołanie, poświęcają swój wolny czas, a może nawet z takiej służby uczynili swoją pracę. Takich ludzi znajdziemy w organizacjach dobroczynnych np. Caritas albo w Towarzystwie Pomocy im. św. Brata Alberta, a my możemy te organizacje wesprzeć m.in. finansowo.

To ostatnie jest świetnym przykładem jak powinna wyglądać praca z bezdomnymi i biednymi. Chodzi po prostu o to by takim ludziom pomóc się usamodzielnić (oczywiście są też placówki z pomocą doraźną). Np. w roku 2011 dzięki tej organizacji 434 osoby uzyskały dowód osobisty, 171 - stałą pracę, 351 - emeryturę, rentę czy zasiłek stały, a 101 osób wróciło do rodzin. Co ważne w schroniskach zapewniona jest opieka duszpasterska.

Sierota na ulicy
Za tymi liczbami stoją konkretne ludzkie historie. Posłuchajmy jednej z nich:

"W 2008 roku młody człowiek (sierota) trafił do naszego schroniska. Opracowaliśmy dla niego indywidualny program wychodzenia z bezdomności. Pomogliśmy skompletować dokumenty i znaleźć pracę ucznia w zawodzie budowlanym. Po kilkumiesięcznym dojeżdżaniu do pracy z naszego schroniska okazało się, że jest bardzo dobrym pracownikiem i pracodawca zapewnił mu mieszkanie. Odwiedził nas w Boże Narodzenie oświadczając, że nie jest już bezdomnym."

Zastanówmy się co by było, gdyby ten mężczyzna jeździł od parafii do parafii, a współczujący ludzie dawali mu pieniądze. Dalej żyłby na ulicy. Czy w ten sposób rzeczywiście byśmy mu pomogli?

Według Ewangelii (Mt 25) Jezus zapyta nas na Sądzie Ostatecznym wyłącznie o uczynki miłosierdzia. To, że nie jest mądrym rozdawanie pieniędzy na ulicy, nie oznacza, że mamy w ogóle nie pomagać potrzebującym. Ta pomoc powinna być stałą częścią naszego życia, a w dobie Internetu, łatwości uzyskiwania informacji i wykonywania przelewów, nie jest to trudne.

Piotr Surowiecki
dodano: 24-03-2013, 8:55
aktualizowano: 24-03-2013, 8:55

AKSORZ (31-03-2013, 15:41)

Zgadzam się że dawanie pieniędzy żebrakom to średnio skuteczna pomoc. Skuteczniejsze jest zamiast oddawanie drobnych z portfela przelanie niedużej kwoty (np. 30zł) na konkretną fundację zajmującą się pomaganiem dzieciom chorym lub innym osobom potrzebującym. Jednak nie ukrywam że jak podejdzie do mnie bezdomny i poprosi o dwa złote na chleb to nie potrafię odmówić.

Janusz M (05-02-2014, 17:27)

Zwykle odmawiam, ale nie czuję się z tym dobrze.

Ola (03-04-2014, 22:35)

Odmawiam. Zaczepiona pod sklepem oprócz rzeczy dla siebie kupuję też coś do jedzenia dla tego człowieka. Przykład: kobieta prosząca o jedzenie dla dzieci- kupiłam jej jedzenie i patrzylam jak zanosi je do pijaczków, którzy konsumowali piwo pod sklepem. Ale zawsze to jedzenie. Przyklad 2: chłopak zbierający na mleko dla dziecka z krzyżykiem wiszącym ostentacyjnie u szyi- straszne kłamstwo, ale nie mialam aż tak mocnych nerwów i dalam mu chyba 10-20PLN po czym denerwowałam się na siebie

K.U. (19-06-2014, 22:56)

Ogromnym problemem jest przestępczy proceder polegający na zmuszaniu innych do żebrania oraz wykorzystywania w tym celu dzieci. Niestety bandziory, które się tym zajmują mają się dobrze i często są bezkarne i pasą się kosztem najsłabszych. Kobiety, dzieci i niepełnosprawni są bezwzględnie rozliczani z "utargu". Chętnie wsparłabym finansowo organizację lub instytucję, która wykrywa i zwalcza proceder współczesnego niewolnictwa.

mm (10-10-2014, 18:57)

nigdy zebrakom nie daje pieniedzy jezeli juz to jedzenie, a jak chca pieniadze niech ida do pracy. Dawanie pieniedzy nieczego nie daje a wrecz szkodzi, ale ludzie nie zastanawiaja sie nad tym.

freemind (01-06-2015, 12:41)

Zgadzam się, że dawanie pieniędzy żebrakom na ulicy nie pomaga a nawet szkodzi. Wspomagam instytucje charytatywne a żebrakom konsekwentnie odmawiam i czuję się z tym dobrze. Zwłaszcza jeśli są natrętni.







Polecam serwis turystyczny www.psur.pl - Wycieczki po Polsce: propozycje wycieczek (również z małymi dziećmi), porady dla podróżujących przez Polskę, humor, tapety, stawki opłaty klimatycznej.

Wszelkie prawa zastrzeżone, (c) Copyright by Piotr Surowiecki