Piotr Surowiecki

główna :: moje strony :: blog :: szukaj :: kontakt

Blog subiektywny:
Aborcja a wolność
Prawidłowy podział obowiązków w domu (na 8 marca)
Zmartwychwstanie w praktyce
Wielki Post - ciekawostki i wspomnienia
Katolik lekkoduchem
Czy piekło jest ciekawsze niż niebo?
zobacz wszystkie

Prawidłowy podział obowiązków w domu (na 8 marca)

Drodzy narzeczeni! Kto będzie u Was gotował? Kto będzie sprzątał? Kto zarabiał pieniądze? A kto wstawał w nocy do dzieci?

Podobno nie ma głupich pytań, ale trudno za takie nie uznać tych ze wstępu. Dlaczego? Wszak to dość popularny temat rozmów i dyskusji. Celują w tym feministki, które zwykle - wbrew pozorom - uważają tradycyjnie męskie zajęcia za lepsze, ale też i u nas, w Kościele, nie brak błyskotliwych nauk znanych rekolekcjonistów na temat właściwego podziału obowiązków. Cóż zatem w tym złego?

Pewnie nic, na takie tematy też warto rozmawiać. Problem w tym jak kładziemy akcenty. Otóż główną troską narzeczonych odnośnie przyszłego związku powinna być miłość. Jeśli takowa jest, to problemów z podziałem obowiązków, jak i z wieloma innymi rzeczami, raczej nie będzie. Zakładając, że w związku jest 100% szczerości i zaufania, a jednocześnie egoizm jest wyrzucony z procesu podejmowania ważnych decyzji, to takie rzeczy naprawdę da się bez problemu ustalić, a "pomoc" z zewnątrz jest zupełnie niepotrzebna.

"To ja będę sprzątała, a on tylko za sobą brudził?" albo "Ja zarabiam, a ona to wszystko wyda na ciuchy!" - jeśli podobne schematy odnajdujemy w swoim myśleniu to raczej mamy problem z miłością w związku (nie przesądzając z czyjej strony, pewnie z obu), a nie z prawidłowym podziałem obowiązków. Świetnych anty-przykładów dostarcza niezawodna "Gazeta Wyborcza" ze swoim dodatkiem "Wysokie obcasy". Kiedyś w dyskusji nt. mama w domu czy w pracy padł tam argument jednej z czytelniczek: "nie wyobrażam sobie życia za czyjeś pieniądze". Drodzy narzeczeni, czy o niczym tak nie marzycie jak właśnie o związku, w którym o pieniądzach zarobionych przez męża/żonę mówi się, że to jego? A nie że "nasze"? To jest właśnie związek, w którym brak prawdziwej miłości. Bardzo modna teraz sprawa: aktualny związek, umowa, partnerzy, my kobiety, my mężczyźni, porady jak rozmawiać z mężczyzną, jak rozumieć kobietę, buntowanie jednych przeciw drugim, cytaty w stylu "my kobiety musimy się zjednoczyć"... Zamiast miłości i poczucia odpowiedzialności mamy przeciąganie liny obowiązków, żeby było po równo i partnersko, zamiast zrozumienia i szczerości mamy poradniki dla kobiet i mężczyzn, które traktują drugiego człowieka jak pralkę - gdzie wcisnąć, co powiedzieć, jak się zachować, co lubią mężczyźni, co kobiety, a kiedy filtr wyczyścić. Ciekawe kiedy modny termin "partner" postępowe media zmienią na "kontrahent"?

Da się tak żyć, wiele małżeństw i coraz liczniejszych konkubinatów tak żyje. Ale czy warto? Moim zdaniem nie. Miłość, małżeństwo na zawsze, z pełną szczerością, otwarciem, zaufaniem i zrozumieniem to coś naprawdę pięknego! Pierwszym jednak warunkiem do tego jest wola z obu stron. Taki związek oznacza bowiem np. wyzbycie się możliwości realizacji jakichś egoistycznych zachcianek w ukryciu przed współmałżonkiem. Trzeba po prostu tego chcieć, a żeby tego chcieć to trzeba jednak mieć pewien poziom dojrzałości i moralności.

Jeśli mamy to szczęście i jest w obojgu taka wola, to źródło miłości jest tylko jedno - Bóg. Trzeba sobie szczęście w związku wymodlić i wyklęczeć: wspólna modlitwa, różaniec, jak najczęstsza Eucharystia, regularna spowiedź (może wspólny spowiednik?), wreszcie rozmowy na tematy duchowe. Może to śmieszne, by randkę zaczynać od mszy czy wspólnego brewiarza, ale to pewna droga do szczęśliwego małżeństwa. To działa dwojako: z jednej strony Bóg widzi szczerość serc, brak egoizmu i prośbę o dobre dary, a takich przecież nie skąpi, ale z drugiej strony modląc się i dbając o swoje życie duchowe sami się zmieniamy i stajemy się zdolni do prawdziwej miłości. Oczywiście zawsze wrogiem miłości, trucizną która ją niszczy, jest grzech. I to każdy, nawet jeśli wydaje nam się, że "popełniony z miłości". W życiu grzechów niestety nie unikniemy, ale trzeba mocno trzymać je w ryzach, bo wiele potrafią zepsuć.

"Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane." (Mt 6) Jeśli postaramy się o Bożą Miłość, to prawdziwa miłość pojawi się również w naszym związku. A wtedy pytania ze wstępu nie będą naszym życiowym problemem.

(tekst ukazał się pierwotnie w parafialnym miesięczniku)

Piotr Surowiecki
dodano: 08-03-2016, 21:52
aktualizowano: 08-03-2016, 21:52







Polecam serwis turystyczny www.psur.pl - Wycieczki po Polsce: propozycje wycieczek (również z małymi dziećmi), porady dla podróżujących przez Polskę, humor, tapety, stawki opłaty klimatycznej.

Wszelkie prawa zastrzeżone, (c) Copyright by Piotr Surowiecki